Kulisy rozbiorów – historię Polski „odplamia” Jan Engelgard

OHP – Odplamianie historii Polski – to nowy cykl wykładów w NAI Warszawa pod redakcją Magdaleny Ziętek Wielomskiej:

W Polsce mamy do czynienia z dziwnymi sprzecznymi tendencjami. Z jednej strony ogranicza się nauczanie historii w Polsce, kierunki historyczne na uniwersytetach świecą pustkami, a wiele z nich zamknięto z braku studentów. Z drugiej, mamy do czynienia z ogromnym zainteresowaniem historią, o czym świadczy ilość stron internetowych poświęconych tematyce historycznej, czasopism historycznych, a także – co widziałam na własne oczy – ilość książek historycznych prezentowanych na Targach Książki w Warszawie. Na marginesie można dodać, że wielu polskich polityków z wykształcenia jest historykami. Historia bez wątpienia odgrywa ważną rolę ze względu na tzw. politykę historyczną, którą posługują się różne ośrodki kierownicze, czy to w Polsce, czy też za granicą. Sprzyjają temu postnowoczesne, postmodernistyczne koncepcje filozoficzne, które negują pojęcie obiektywnej prawdy i głoszą, że wszystko jest tylko konstrukcją społeczną. Stąd określone opcje polityczne konstruują swoją narrację historyczną i dekonstruują narracje przeciwników. Na końcu wygrywa ten, kto głośniej i skuteczniej propaguje swoją narrację. W wyniku tego powstają oczywiście tzw. białe plamy, czyli fakty historyczne, które pomijane są przez architektów obowiązujących narracji. Uznaliśmy, że trzeba odkrywać takie właśnie „białe plamy” i przypominać o nich szerszemu gronu Słuchaczy.

W pierwszym odcinku o białych plamach polskiej historii od mniej więcej połowy XVIII mówi Jan Engelgard.

Jan Engelgard jest redaktorem naczelnym najstarszego polskiego tygodnika Myśl Polska, ukazującego się od 1941 r. Jest autorem wielu prac historycznych, np. monografii poświęconych Romanowi Dmowskiemu i Bolesławowi Piaseckiemu. Napisał także powieść historyczną pod tytułem „Klątwa generała Denikina”. Jan Engelgard jest pracownikiem Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, oddziału Muzeum Niepodległości.


Pierwszy odcinek dotyczy pytania o to, w którym miejscu należy postawić cezurę czasową pomiędzy Polską dawną a nowoczesną? Kiedy pojawiają się problemy polityczne, które interesować powinny nie tylko historyków, ale mają przełożenie na dzisiejszą rzeczywistość, na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski?

Główne tezy pierwszego odcinka

Geneza współczesności znajduje się w wieku XVIII, gdyż wtedy pojawiły się wszystkie problemy i błędy, które potem wielokrotnie popełnialiśmy oraz narodziły się mity, które dominują do dzisiaj.

Polityka Stanisława Augusta Poniatowskiego – symbolu orientacji, która zakładała stopniowe reformowanie państwa oraz oparcie polityki zagranicznej Rzeczypospolitej na protektoracie rosyjskim – może się wydawać niepatriotyczna, ale z punktu widzenia tego, co się stało potem, ta polityka była jedyną, która mogła uratować Polskę przed rozbiorami.

Wszystkie inne drogi wyjścia z matni skończyły się tragicznie. Pierwszy rozbiór Polski jest następstwem Konfedefacji Barskiej, drugi rozbiór Polski jest następstwem Konstytucji 3-go Maja, a przede wszystkim reorientacji geopolitycznej, której dokonali przywódcy Stronnictwa Patriotycznego w czasie Sejmu Czteroletniego, którzy zerwali układy z Rosją i zawarli układ z Prusami.

Główną siłą dążącą do rozbiorów Polski były Prusy.

Orientacja rosyjska nie zakładała bierności tylko stopniowe reformowanie Rzeczpospolitej.

Rada Nieustająca działająca od 1775 r. aż do Sejmu Czteroletniego, kiedy została zlikwidowana przez stronnictwo patriotyczne, była najbardziej sprawnym rządem polskim w XVIII w.

Świadomość masy szlacheckiej zagrożeń, świadomość tego, co się dzieje obok oraz realnej polityki poszczególnych państw była żadna.

Stronnictwo patriotyczne, które w 1790 r. zdecydowało się na sojusz z Prusami, zupełnie ignorowało cele, które Prusy zamierzały osiągnąć.

Pierwszy impuls do rozbiorów nastąpił w czasie Wojny Północnej, kiedy Prusy w 1709 r., na zamku w Kwidzynie, zaproponowały carowi Piotrowi Pierwszemu rozbiór Polski. Piotr Wielki, który zorientował się, że cała Rzeczpospolita będzie pod protektoratem rosyjskim, nie zgodził się na taki układ.

W Berlinie wiedziano, że Rosję trzeba zmusić do rozbiorów poprzez podważenie protektoratu, tak by Petersburg zrozumiał, że nie jest w stanie sam go utrzymać. Temu służyły prowokacje polityki pruskiej, głównie w okresie Sejmu Czteroletniego, polegające na prowokowaniu posłów polskich i państwa polskiego do wystąpień jawnie antyrosyjskich.

Jak pisał ambasador Prus do swojego króla, w Polsce można wszystko zrobić, wystarczy tylko rzucić popularne hasła i Polacy są gotowi na wszystko, żeby usłyszeć to, co chcą usłyszeć. Rozeznanie po stronie Berlina tego, na jakiej strunie zagrać, było znakomite.

Czołówka Stronnictwa Patriotycznego, czyli Ignacy Potocki i Hugo Kołłątaj powinni byli mieć tę samą wiedzę, jednak uwierzyli pewnemu złudzeniu i to ich obciąża.

W naszej historiografii natomiast ocena Stronnictwa jest pozytywna: za to, że dążyli do reform, i że chcieli się wydobyć spod kurateli rosyjskiej, natomiast szeroko pojęty obóz Stanisława Augusta jest uważany za obóz zdradziecki. Mamy do czynienia z odwróceniem win i zalet, gdyż ten kto mógł uratować Polskę i nie dopuścić do katastrofy, został obciążony odpowiedzialnością za to, co zrobił drugi obóz.

Przywódcy Stronnictwa Patriotycznego, którzy uciekli za granicę i zostawili króla z nierozwiązywalnym problemem, wydali broszurę o upadku Konstytucji 3-go Maja, w której obciążyli króla odpowiedzialnością za wszystko. Wtedy zaczyna się propaganda, która sprowadza się do tego, że ten będzie miał rację, kto głośniej przeforsuje swoją rację.

Konfederaci barscy byli reliktem XVII wieku, z punktu widzenia politycznego cechował ich całkowity brak rozeznania. Dokonane przez nich porwanie króla, w które zamieszany był Kazimierz Puławski, ostatecznie uruchomiło proces, który doprowadził do pierwszego rozbioru Polski. Rosja zrozumiała, że nie jest w stania sama zapanować nad tak dużym terytorium.

Problemem jest brak solidnej wiedzy historycznej, gdyż amatorzy mają większe przebicie niż zawodowi historycy. Łatwiej jest czytać publicystykę np. Jerzego Łojka, który wywarł olbrzymi wpływ na tzw. świadomość potoczną historii. Szkoła Łojka przedstawia wizję preromantyczną, rewolucyjną, powstańczą, gdzie głównymi bohaterami negatywnymi są ci politycy osiemnastowieczni, którzy próbowali powstrzymać katastrofę, jaką były rozbiory.

Mamy wybitnych historyków, którzy zajmowali się XVIII wiekiem. Przykładowe prace: Walery Kalinka „Sejm Czteroletni”, Władysław Konopczyński „Fryderyk Wielki a Polska”, prace Emanuela Rostworowskiego i Jerzego Michalskiego.

Zapraszamy do oglądania, prosimy o komentarze oraz „lajkowanie” i udostępnianie znajomym!