Archiwa tagu: Magdalena Ziętek-Wielomska

Królestwo Polskie – niewykorzystana szansa?

Zapraszamy do obejrzenia kolejnego filmu z cyklu OHP – Odplamianie historii Polski. Prosimy o komentarze, „polubienie”, a także udostępnienie swoim znajomym na serwisach społecznościowych. Dziękujemy!

Odcinek 4. Królestwo Polskie – niewykorzystana szansa?


Główne tezy odcinka

Królestwo Polskie powstało na gruzach Księstwa Warszawskiego. Jego granice zostały wynegocjowane na kongresie wiedeńskim przez cara Aleksandra I, jak również księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, który był tam bardzo aktywnym politykiem.

Początkowo stosunek Polaków do Królestwa Polskiego był entuzjastyczny. Królestwo Polskie było państwem powszechnie akceptowanym w społeczeństwie. W powszechnym odczuciu było to państwo polskie, rządzone przez Polaków i w interesie polskim. Cieszono się z przywrócenia tytułu króla polskiego – car był konstytucyjnym królem Polski. Królestwo Polskie miało swoją armię, sejm, konstytucję. Państwo polskie zaczęło gospodarczo stawać na nogi: książę Ksawery Drucki-Lubecki, minister skarbu, w ciągu 15 lat stworzył podstawy polskiego przemysłu i polskiej potęgi gospodarczej.  

W polskiej generalicji, która walczyła z Napoleonem, a potem stanowiła trzon armii Królestwa Polskiego, pojawiają się koncepcje antypruskie. Królestwo Polskie, ze swoją armią i przy boku Rosji, miałoby (być może kiedyś) walczyć z Prusami i odzyskać Wielkopolskę, a może także i całe Pomorze. Była to ważna koncepcja strategiczna, opracowana przez Ignacego Prądzyńskiego, który stworzył nawet plan takiej ewentualnej wojny z Prusami.

Książę Drucki-Lubecki uważał, że należy wygrać na czasie, po to by zbudować polski przemysł. Wtedy pojawiają się początki tzw. Zagłębia Staropolskiego. Powstają huty i fabryki – zgodnie z dewizą, że Polsce potrzebne są fabryki i broń tak, aby przygotować się do wojny z Prusami. Ideologiem i prekursorem opcji prorosyjskiej i konserwatywnej był Stanisław Staszic. Uważał, że Polska powinna trwać w systemie sojuszu z Rosją, odrzucić ideologiczne wpływy zachodnie i szykować się do konfrontacji z Prusami.

W trakcie istnienia Królestwa Polskiego  pojawiła się opozycja parlamentarna Niemojowskich, którzy zaczęli domagać się pełnego przestrzegania konstytucji nadanej przez kongres wiedeński. Natomiast po roku 1821 pojawiają się pierwsze spiski, związane z nazwiskiem Waleriana Łukasińskiego i tzw. Wolnomularstwem Narodowym, organizacją węglarską, patriotyczną, powiązaną z Zachodem. To oni zaczynają podważać sens istnienia Królestwa. Konspiracja została stłumiona w 1828 r., Łukasiński został skazany, ale atmosfera w Kraju już się zmieniła.

Prof. Andrzej Andrusiewicz w książce pt. „Aleksander I. Wielki gracz, car Rosji – król Polski” twierdzi, że po zakazaniu przez cara funkcjonowania lóż masońskich w 1821 r., zaczął być kreowany jego czarny wizerunek. Do tej pory masoneria polska popierała cara Aleksandra I, natomiast po 1821 r. zaczęła tworzyć mu „czarny PR”. Zaczęto oskarżać Rosję o to, że jest despotyczna, że łamie prawa Polaków, że konstytucja jest świstkiem papieru, że książę Konstanty deprawuje wojsko polskie, że tajna policja dławi swobody obywatelskie. Twierdzono, że nadszedł czas na wielki czyn, rewolucję, powstanie i odzyskanie pełnej niepodległości. Zawiązują się spiski w wojsku, co staje się groźne, gdyż wojsko było kośćcem całej koncepcji geopolitycznej, na której opierało się Królestwo Polskie.

Car Aleksander I zakazał funkcjonowania masonerii ze względów religijnych, gdyż uznał, że zagraża ona chrześcijaństwu. W całej Europie rozpoczęła się więc skoordynowana akcja wymierzona w dobry wizerunek cara – Rosja została ogłoszona najbardziej despotycznym i konserwatywnym państwem w Europie, ostoją tzw. systemu wiedeńskiego. Uznano, że Polska może rozsadzić ten systemu, w związku z tym pchnięto Polskę ku walce z Rosją.

Klasyk polskiej historiografii, Wacław Tokarz, w pracy pt. „Sprzysiężenie Wysockiego i noc listopadowa” wskazuje też na to, że w skład spisku, który pojawił się w polskiej armii, czyli tzw. spisku podchorążych, wchodzili ludzie powiązani ze światową masonerią.  Także Marian Kukiel, w pracy pt. „Dzieje Polski porozbiorowe: 1795-1921” napisał wprost, że wszystkie przesłanki wskazują na to, że spisek Wysockiego był inspirowany przez międzynarodowe węglarstwo. Chodziło o to, żeby na tyłach armii rosyjskiej wzniecić powstanie, które uratuje rewolucje, które wybuchły w Belgii i Francji.

Powstanie listopadowe nie było typowym powstaniem, lecz wojną polsko-rosyjską, wojną dwóch armii. Straty wynikłe z tej wojny były znacznie większe niż po powstaniu styczniowym. Była to data graniczna: Rosja przestaje wierzyć, że można rozwiązywać sprawę polską w oparciu o tę politykę, którą prowadził car Aleksander I. Zaczyna się powolne odchodzenie od tej polityki na rzecz stopniowych prób włączeniu całości terytorium Królestwa Polskiego w granice Cesarstwa Rosyjskiego i unifikacji. Przede wszystkim znika armia polska. Ponosimy pierwszą porażkę w stosunku do innych państw, które w XIX wieku podwyższają stopień swojej autonomii. Klęska wojny polsko-rosyjskiej w 1831 r. rozpoczyna nasz upadek.

Jerzy Łojek w pracy pt. „Szanse powstania listopadowego” lansuje tezę, że było to jedyne powstanie, które miało realne szanse zwycięstwa. Większość zawodowych historyków nie podziela tego zdania, gdyż wygranie jednej kampanii i tak nie przesądziłoby o wygraniu całej wojny. Należy przypomnieć, że nawet 600 tysięczna armia napoleońska nie wygrała wojny z Rosją.

Maurycy Mochnacki, w słynnej książce „Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831”, wydanej na emigracji w 1834 r., formułuje manifest polityczny obozu radykalnego i antyrosyjskiego. Wyznaczył nowe cele polityce polskiej. Uważał za nieuchronną konfrontację polsko-rosyjską i zadaniem Polski miało być wygnanie Rosji z Europy i „zagonienie jej z powrotem w stepy Azji”, jak sam to nazywał. Niepodległość Polski miała być mało istotnym elementem wobec walki cywilizacyjnej z Rosją. Praca ta stanowi źródło współczesnej rusofobii. Za jej sprawą Mochnacki zatruł polską myśl polityczną wirusem źle pojętego mesjanizmu i rusofobii, która nie była oparta na żadnych założeniach geopolitycznych czy militarnych, lecz była oderwana od rzeczywistości.  Niestety miała wielki wpływ na ówczesną młodzież i późniejsze pokolenia. Głównym wrogiem Mochnackiego był Drucki-Lubecki, gdyż ten pokazał, że można sprawnie funkcjonować w nierównoprawnym układzie z Rosją.

Rozbiory Polski – sukces czy porażka Rosji?

Zapraszamy do obejrzenia drugiego odcinka z serii OHP – Odplamianie historii Polski, w którym Jan Engelgard w rozmowie z Magdaleną Ziętek Wielomską kontynuuje rozmowę o rozbiorach.

Zachęcamy do obejrzenia i prosimy o udostępnianie i polecanie filmu swoim znajomym.

Główne tezy 2 odcinka:

Polska jest protektoratem Rosji przynajmniej od 1717 r., kiedy Sejm Niemy obradował pod bagnetami wojsk rosyjskich i podjął uchwały dotyczące funkcjonowania państwa polskiego pod wyraźne dyktando cara Piotra Wielkiego. Był to pierwszy przypadek wywierania bezpośredniego nacisku Petersburga na wewnętrzne sprawy Polski.

W momencie wybuchu Wojny Północnej Rosja traktowała Polskę jako potencjalnego sojusznika – został zawarty układ o wspólnym działaniu przeciwko Szwecji. Jednakże kiedy Rosja zorientowała się, że polski partner nie jest w stanie wypełnić podstawowych zobowiązań sojuszniczych i jest państwem upadłym, Rosja postanowiła przejąć kontrolę nad Polską. Zgodnie z niepisanym układem, w Polsce nic nie mogło odbyć się bez zgody Rosji, w zamian za co Rosja dawała gwarancje zachowania integralności terytorialnej Rzeczypospolitej.

W Polsce panuje przekonanie, że od samego początku Petersburg dążył do likwidacji państwa polskiego. Tezy tej nie potwierdza żaden poważny historyk. Rozbiory były w Rosji postrzegane jako klęska, gdyż Rosja została zmuszona do podzielenia się kontrolą nad terytorium polskim. Głównym zwycięzcą tego procesu, który zakończył się likwidacją Rzeczypospolitej, były Prusy. To Prusy od samego początku dążyły do tego, żeby wymusić na Petersburgu zgodę na rozbiory.

Król Stanisław August Poniatowski próbował w latach 60-tych XVIII w. wyzwolić się spod protektoratu rosyjskiego i postawić na Austrię. Np. w ocenie historyka Jerzego Michalskiego był to błąd, który Król zrozumiał po pierwszym rozbiorze. Zrozumiał, że nie ma innej drogi niż dalsza akceptacja protektoratu, z wszelkimi tego konsekwencjami. Zainicjował utworzenie Rady Nieustającej, na którą Rosja musiała wyrazić zgodę. Petersburg rozumiał jednakże, że utrzymywanie w Polsce stanu całkowitego bezwładu jest niekorzystne także dla Rosji, czyli pewne unowocześnienie, stworzenie sprawnego rządu będzie korzystne dla obydwu stron.

Bezpośrednią reakcją społeczeństwa staroszlacheckiego na wydarzenie związane z Sejmem Wielkim była Targowica. Targowica nie była jednorodnym zjawiskiem. Targowiczanie mówili o potrzebie utrzymania dostępu do morza, demaskowali cele polityki pruskiej, w tym m.in. pruski plan odepchnięcia Polski od morza. Z kolei od strony społecznej i wytyczania kierunków wewnętrznego rozwoju państwa była czymś całkowicie anachronicznym. Przywódcy polityczni chcieli m.in. zlikwidować osiągnięcia Rady Nieustającej – uważali, że zegar czasu można cofnąć.

Przedmiotem irytacji ze strony Petersburga nie była Konstytucja 3-Maja, tylko układ z Prusami, a więc przewrót w sojuszach. W 1787 r. Stanisław August Poniatowski podpisał sojusz z Rosją, która zaczynała wielką wojnę z Turcją i potrzebowała tego układu. Rosja chciała mieć spokojne zaplecze i zgodziła się na wzmocnienie siły militarnej Polski w zamian za to, że Polska zachowa „życzliwą neutralność”. Podczas Sejmu Wielkiego zaczyna się przewrót geopolityczny: Sejm robi problemy w przemarszach wojsk rosyjskich i zakazuje utrzymywania magazynów zbożowych dla wojsk rosyjskich walczących z Turcją – a Polska sięgała wtedy daleko na wschód. Układ, który zawarł Stanisław August Poniatowski, okazuje się świstkiem papieru. Wtedy pojawia się układ z Prusami, w którym Prusy zadeklarowały, że biorą Polskę pod ochronę i gwarantują jej niepodległość i suwerenność. Rosja uznała to za wypowiedzenie protektoratu, natomiast Prusy zawarły układ tylko po to, żeby porozumieć się Rosją, wymuszając jej zgodę na Rozbiór.

W Europie nie było oburzenia z powodu rozbiorów Polski. Dla filozofów oświeceniowych katolicka Polska była symbolem zacofania – jej upadek był dla nich powodem do radości. Natomiast Fryderyk Wielki był uważany za króla postępowego.

Kulisy rozbiorów – historię Polski „odplamia” Jan Engelgard

OHP – Odplamianie historii Polski – to nowy cykl wykładów w NAI Warszawa pod redakcją Magdaleny Ziętek Wielomskiej:

W Polsce mamy do czynienia z dziwnymi sprzecznymi tendencjami. Z jednej strony ogranicza się nauczanie historii w Polsce, kierunki historyczne na uniwersytetach świecą pustkami, a wiele z nich zamknięto z braku studentów. Z drugiej, mamy do czynienia z ogromnym zainteresowaniem historią, o czym świadczy ilość stron internetowych poświęconych tematyce historycznej, czasopism historycznych, a także – co widziałam na własne oczy – ilość książek historycznych prezentowanych na Targach Książki w Warszawie. Na marginesie można dodać, że wielu polskich polityków z wykształcenia jest historykami. Historia bez wątpienia odgrywa ważną rolę ze względu na tzw. politykę historyczną, którą posługują się różne ośrodki kierownicze, czy to w Polsce, czy też za granicą. Sprzyjają temu postnowoczesne, postmodernistyczne koncepcje filozoficzne, które negują pojęcie obiektywnej prawdy i głoszą, że wszystko jest tylko konstrukcją społeczną. Stąd określone opcje polityczne konstruują swoją narrację historyczną i dekonstruują narracje przeciwników. Na końcu wygrywa ten, kto głośniej i skuteczniej propaguje swoją narrację. W wyniku tego powstają oczywiście tzw. białe plamy, czyli fakty historyczne, które pomijane są przez architektów obowiązujących narracji. Uznaliśmy, że trzeba odkrywać takie właśnie „białe plamy” i przypominać o nich szerszemu gronu Słuchaczy.

W pierwszym odcinku o białych plamach polskiej historii od mniej więcej połowy XVIII mówi Jan Engelgard.

Jan Engelgard jest redaktorem naczelnym najstarszego polskiego tygodnika Myśl Polska, ukazującego się od 1941 r. Jest autorem wielu prac historycznych, np. monografii poświęconych Romanowi Dmowskiemu i Bolesławowi Piaseckiemu. Napisał także powieść historyczną pod tytułem „Klątwa generała Denikina”. Jan Engelgard jest pracownikiem Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, oddziału Muzeum Niepodległości.


Pierwszy odcinek dotyczy pytania o to, w którym miejscu należy postawić cezurę czasową pomiędzy Polską dawną a nowoczesną? Kiedy pojawiają się problemy polityczne, które interesować powinny nie tylko historyków, ale mają przełożenie na dzisiejszą rzeczywistość, na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski?

Główne tezy pierwszego odcinka

Geneza współczesności znajduje się w wieku XVIII, gdyż wtedy pojawiły się wszystkie problemy i błędy, które potem wielokrotnie popełnialiśmy oraz narodziły się mity, które dominują do dzisiaj.

Polityka Stanisława Augusta Poniatowskiego – symbolu orientacji, która zakładała stopniowe reformowanie państwa oraz oparcie polityki zagranicznej Rzeczypospolitej na protektoracie rosyjskim – może się wydawać niepatriotyczna, ale z punktu widzenia tego, co się stało potem, ta polityka była jedyną, która mogła uratować Polskę przed rozbiorami.

Wszystkie inne drogi wyjścia z matni skończyły się tragicznie. Pierwszy rozbiór Polski jest następstwem Konfedefacji Barskiej, drugi rozbiór Polski jest następstwem Konstytucji 3-go Maja, a przede wszystkim reorientacji geopolitycznej, której dokonali przywódcy Stronnictwa Patriotycznego w czasie Sejmu Czteroletniego, którzy zerwali układy z Rosją i zawarli układ z Prusami.

Główną siłą dążącą do rozbiorów Polski były Prusy.

Orientacja rosyjska nie zakładała bierności tylko stopniowe reformowanie Rzeczpospolitej.

Rada Nieustająca działająca od 1775 r. aż do Sejmu Czteroletniego, kiedy została zlikwidowana przez stronnictwo patriotyczne, była najbardziej sprawnym rządem polskim w XVIII w.

Świadomość masy szlacheckiej zagrożeń, świadomość tego, co się dzieje obok oraz realnej polityki poszczególnych państw była żadna.

Stronnictwo patriotyczne, które w 1790 r. zdecydowało się na sojusz z Prusami, zupełnie ignorowało cele, które Prusy zamierzały osiągnąć.

Pierwszy impuls do rozbiorów nastąpił w czasie Wojny Północnej, kiedy Prusy w 1709 r., na zamku w Kwidzynie, zaproponowały carowi Piotrowi Pierwszemu rozbiór Polski. Piotr Wielki, który zorientował się, że cała Rzeczpospolita będzie pod protektoratem rosyjskim, nie zgodził się na taki układ.

W Berlinie wiedziano, że Rosję trzeba zmusić do rozbiorów poprzez podważenie protektoratu, tak by Petersburg zrozumiał, że nie jest w stanie sam go utrzymać. Temu służyły prowokacje polityki pruskiej, głównie w okresie Sejmu Czteroletniego, polegające na prowokowaniu posłów polskich i państwa polskiego do wystąpień jawnie antyrosyjskich.

Jak pisał ambasador Prus do swojego króla, w Polsce można wszystko zrobić, wystarczy tylko rzucić popularne hasła i Polacy są gotowi na wszystko, żeby usłyszeć to, co chcą usłyszeć. Rozeznanie po stronie Berlina tego, na jakiej strunie zagrać, było znakomite.

Czołówka Stronnictwa Patriotycznego, czyli Ignacy Potocki i Hugo Kołłątaj powinni byli mieć tę samą wiedzę, jednak uwierzyli pewnemu złudzeniu i to ich obciąża.

W naszej historiografii natomiast ocena Stronnictwa jest pozytywna: za to, że dążyli do reform, i że chcieli się wydobyć spod kurateli rosyjskiej, natomiast szeroko pojęty obóz Stanisława Augusta jest uważany za obóz zdradziecki. Mamy do czynienia z odwróceniem win i zalet, gdyż ten kto mógł uratować Polskę i nie dopuścić do katastrofy, został obciążony odpowiedzialnością za to, co zrobił drugi obóz.

Przywódcy Stronnictwa Patriotycznego, którzy uciekli za granicę i zostawili króla z nierozwiązywalnym problemem, wydali broszurę o upadku Konstytucji 3-go Maja, w której obciążyli króla odpowiedzialnością za wszystko. Wtedy zaczyna się propaganda, która sprowadza się do tego, że ten będzie miał rację, kto głośniej przeforsuje swoją rację.

Konfederaci barscy byli reliktem XVII wieku, z punktu widzenia politycznego cechował ich całkowity brak rozeznania. Dokonane przez nich porwanie króla, w które zamieszany był Kazimierz Puławski, ostatecznie uruchomiło proces, który doprowadził do pierwszego rozbioru Polski. Rosja zrozumiała, że nie jest w stania sama zapanować nad tak dużym terytorium.

Problemem jest brak solidnej wiedzy historycznej, gdyż amatorzy mają większe przebicie niż zawodowi historycy. Łatwiej jest czytać publicystykę np. Jerzego Łojka, który wywarł olbrzymi wpływ na tzw. świadomość potoczną historii. Szkoła Łojka przedstawia wizję preromantyczną, rewolucyjną, powstańczą, gdzie głównymi bohaterami negatywnymi są ci politycy osiemnastowieczni, którzy próbowali powstrzymać katastrofę, jaką były rozbiory.

Mamy wybitnych historyków, którzy zajmowali się XVIII wiekiem. Przykładowe prace: Walery Kalinka „Sejm Czteroletni”, Władysław Konopczyński „Fryderyk Wielki a Polska”, prace Emanuela Rostworowskiego i Jerzego Michalskiego.

Zapraszamy do oglądania, prosimy o komentarze oraz „lajkowanie” i udostępnianie znajomym!